niedziela, 4 marca 2012

"Błękitny Zamek" - Lucy Maud Montgomery

tłumaczenie: Agnieszka Kuc
tytuł oryginału: The Blue Castle
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2008
liczba stron: 344

Lucy Maud Montgomery kojarzy mi się zawsze z ciepłem i oryginalnymi postaciami. Ania, Emilka, Pat, Kilmeny, Historynka... Niedawno zafundowałam sobie powrót do kiedyś tak przeze mnie uwielbianego stylu, przez co tylko się upewniłam, że kanadyjska autorka jest pewnikiem, jeżeli chodzi o powieści dziecięce czy obyczajowe. Właśnie do tych ostatnich należy "Błękitny Zamek".

Valancy Stirling to stara panna. Nietypowa, należałoby dodać. Spychana na margines, ograniczana przez swoją władczą rodzinę, którą sama nazywa klanem. Pragnąca mówić prawdę prosto w twarz, ale trzymająca się konwenansów i zmuszająca się do posłuszeństwa. Równoznacznego ze zduszaniem w zarodku wszystkich zbyt porywczych uczuć. Pewnego dnia wybiera się do lekarza (notabene wroga klanu), nie wiedząc, iż to zmieni jej życie na zawsze... Po przerwanej konsultacji ze specjalistą otrzymuje od niego list z diagnozą. Pozostał jej rok życia.

To wydarzenie staje się dla młodej kobiety bodźcem do zmiany przyzwyczajeń. Buntuje się rodzinie, przeciwstawia oczekiwaniom, uwalnia z krępujących więzów. Przenosi się do swojej dawnej przyjaciółki Cissy, która śmiertelnie zachorowała. Jej ojciec-alkoholik nie jest w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki, więc Valancy podejmuje się wyzwania. Nie zważa na swoją reputację, zagrożoną przez obecność Barny'ego Snaitha, o którym krążą plotki, jakoby był zbiegłym kryminalistą...

W "Błękitnym Zamku"wyczuwa się wyraźnie, że jest adresowany do starszych czytelników. Poczynając od wieku głównej bohaterki, kończąc na bardziej otwartym stylu. Montgomery pisze bez ogródek to, co może w innym wypadku by zataiła czy wyraziła delikatniej. Tak jak jej poprzednie książki propagowały posłuszeństwo, ta ukazuje dobre strony niestosowania się do zasad.

Powieść zbudowana jest na bazie silnego kontrastu poprzedniego i późniejszego życia Valancy. Bohaterka często je porównuje, ale i bez tego dobrze odczuwałam różnicę. Rodzinny dom kojarzył mi się tylko i wyłącznie z szarością, trudno było go sobie wyobrazić inaczej, zaś wszystko po metamorfozie nabierało niezwykle nasyconych barw, po prostu intensywności. Bardzo dobrze da się zauważyć różność w pewnym momencie akcji, kiedy Valancy powraca na Elm Street- znowu zaczyna panować szarość, nuda. 

Tym razem Montgomery prezentuje interesujący rodzaj miłości- rozkwitającej, odkrywanej powoli. Nie od pierwszego spojrzenia. Miłości dojrzałej, poważnej, głębokiej. Realistycznej.

Przypuszczam, że gdyby jakikolwiek inny autor używał tylu środków stylistycznych, uznałabym jego styl za przedobrzony. Z Montgomery rzecz ma się inaczej: z doskonałym wyczuciem plasuje dostosowane metafory czy porównania w odpowiednich miejscach. Warto wspomnieć- z książki na książkę coraz lepiej. Wspomniane zabiegi skutkują między innymi plastycznością języka oraz dobrze przedstawionym miejscem akcji.

"Błękitny Zamek" to jedna z tych książek, które naprawdę chciałam pokochać i wspominać jako wspaniałe. Może postawiłam poprzeczkę za wysoko, a może po prostu przyzwyczaiłam się do innej Montgomery, ale zabrakło mi tutaj tego czegoś. Pomimo wszystko, "Błękitny Zamek" powinien zadowolić każdego fana autorki lub przyjemnej powieści obyczajowej.

Ocena: 8/10

16 komentarze:

  1. Tej autorki czytałam jedynie "Anię z Zielonego Wzgórza". Naturalnie podobało mi się.
    Zachęciłaś mnie niezmiernie do tej książki. Chcę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Lucy, ale tej książki jeszcze nie czytałam. Cieszę się, że przypadła ci do gustu i tym chętniej będę się za nią rozglądać! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Tak, zdecydowanie muszę zrobić dłuższe "Hmmm...".
    Na początku muszę otwarcie zaznaczyć, że nie lubię obyczajówek (nie tylko książek, ale i filmów). Zazwyczaj pokazują losy biednej, nieszczęśliwej panny Ktoś Tam. Ktoś Tam spotyka Ktoś Inny, pojawia się jeszcze Ktoś Ktoś-Kto-Nie-Wiadomo-Co-Ma-Wspólnego-Z-Tym-Wszystkim-Ale-Jest, poznajemy jakieś urocze krajobrazy, zagmatwane sytuacje rodzinne itd. itd. I w pewnym momencie zaczynam się zastanawiać "do czego to właściwie dąży?".
    Każda historia powinna odpowiadać na jakieś pytanie. Nie "O co chodzi?", ale np. "Czy główny bohater osiągnie swój cel?".
    Czy Montgomery się udało? Nie wiem, nie czytałam, ale z opisu wnioskuję, że z pewnością co najmniej próbowała.
    Co prawda też czytałam jedynie "Anię z Zielonego Wzgórza", ale jakoś brak zbudowania mocniejszego napięcia, sprawił, że postacie stały się dla mnie obojętne.
    Jakoś nie trawię takiego czegoś. Mam nadzieję, że "Błękitny Zamek" jest inny, ale raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niejedną powieść Montgomery, ale obecnie nie mogę znieść jej stylu pisania i jej postaci mnie nużą. Raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że średnio podoba mi się okładka - zakrawa o 100% harlequin :D Ale treść wypada już znacznie lepiej :) Również mam sentyment do tej pisarki :) Jeśli tylko książka trafi w moje ręce, to na pewno ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie w przyszłości przeczytam. Jak na razie zbytnio ochoty nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli w przyszłości zdobędę "Błękitny zamek", to z chęcią przeczytam ;0

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jakiś czas temu i odnalazłam to, co kochałam w Ani - specyficzny język oraz lekką, obyczajową historię obyczajową, może momentami zbyt naiwną... Ale i tak autorkę niesamowicie szanuję

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze z rozrzewnieniem wracam do Błękitnego Zamku, ta opowieść nieustannie nastraja mnie pozytywnie i przypomina że aby coś zmienić w swoim życiu warto zacząć odważnie działać. Błękitny Zamek posiadam w innym wydaniu, główną bohaterkę od zawsze znałam pod imieniem Joanna lub Buba w wydaniu rodzinnym :) Dialogi w wykonaniu tejże rodzinki zawsze wywołują na mej twarzy uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  10. W swoim niewielkim zbiorze książek mam całą serię o 'Ani z Zielonego Wzgórza', lecz znana mi jest jedynie pierwsza część. Autorka niewątpliwie pisze wspaniale, ale zanim sięgnę po 'Błękitny zamek' postaram się nadrobić zaległości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam "Błękitny zamek"! Taka perełka z dzieciństwa do której wracam bardzo często:)
    Poza tym, tak jak Dalii, główna bohaterka jest mi znana jako Joanna lub Buba;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam wieki temu, ale uwielbiam tę autorkę. Myślę, że po serii "Ani z Zielonego Wzgórza" pora zabrać się za kompletowanie pozostałych jej dzieł :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialna. Kocham jej książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam, Czym się różni to wydanie od poprzednich. Znam tylko te z 1988 i w przełożeniu Joanny Kazimierczyk. Podobno te jest lepsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wydanie różni się przede wszystkim tłumaczeniem. Co prawda nie czytałam starszego, ale podobno główna bohaterka to Joanna (w tym jest Valancy). Przypuszczam, że jest trochę bardziej spolszczone niż to nowe. Musiałabym przeczytać obie wersje, żeby zawyrokować, ale chyba większe laury zbiera to z 1988 :). Niestety mam dostęp tylko do tego nowego (ewentualne braki rekompensuje mi choć częściowo piękna okładka!) :D.

      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń